niedziela, 11 grudnia 2016

Rozdział 4: Biała, czysta karta znajomości.

           Pociąg mknął mijając lasy, pola i jakieś miejscowości. Na bezchmurnym niebie świeciło słońce, a jego promienie oświetlały przedział, w którym siedziała Hermiona z Draco. Siedzieli naprzeciwko siebie, a szatynka udawała czytała książkę. W rzeczywistości obserwowała blondyna i chcąc nie chcąc, to jemu poświęcała myśli.
           Co się stało, że rzucił wszystko, podobnie jak ona, i zgodził się nauczać w Hogwarcie? Dlaczego momentami odnosiła wrażenie, że go zupełnie nie zna, bo tak często ją zaskakuje? Po co to robi? Przecież w czasach szkolnych wszystko sobie powiedzieli, a po wojnie… po wojnie nic już nie było takie samo. Sześć lat wzajemnej nienawiści, szyderstw, przelanych przez Hermionę łez… Więc dlaczego teraz, kiedy była na niego skazana, tak bardzo zaczął ją intrygować? Pokręciła głową, chcąc pozbyć się swoich myśli. Spróbowała skupić się, po raz kolejny, na lekturze. Może tym razem uda jej się zrozumieć chociaż jedno zdanie.
           Draco również w dłoniach trzymał książkę, jednak zmuszał się do czytania. Po prostu czytał o prostych, skutecznych zaklęciach obronnych, które planował przedstawić najmłodszym uczniom. Był jednak świadomy tego, że towarzyszka podróży obserwuje go. Domyślał się, o czym ona myśli i jakie pytania pojawiają się w jej głowie. Wyobrażał sobie, jak mu je zadaje. Ten ton głosu, zabarwiony lekką ironią i czymś jeszcze, czego nie potrafił nazwać.
           Wiedział, że nie jest to już ta sama Hermiona, jaką widywał od czasu do czasu w trakcie ostatnich czterech lat. Podniósł na chwilę wzrok, a w tym samym momencie szatynka utkwiła spojrzenie w książce. Uśmiechnął się delikatnie. Standardowy unik. Byli mniej więcej w połowie drogi, a od momentu wyjazdu z Londynu nie zamienili ze sobą ani słowa. Stwierdził, że czas to zmienić. Przecież rozmowa z młodą kobietą, trzymającą go dystans i zakłopotaną, gdy jej w czymś pomaga, może być całkiem zabawna.
- Czego chciał Weasley? - zapytał nieoczekiwanie.
           Nazwisko już byłego partnera Hermiony, wypowiedziane przez blondyna, zmusiło ją do spojrzenia w jego kierunku.
- Niczego ciekawego. Użalał się nad sobą.
- Chyba nie przeżył zbyt dobrze twojej decyzji.
- To on był głównym powodem mojej decyzji. Żałuję tych czterech lat związku. To w ogóle nie powinno mieć miejsca.
- Aż taki zły był w… życiu? - zaśmiał się jak Draco z lat szkolnych.
Hermiona, wbrew sobie, uśmiechnęła się. Wiedziała, co miał na myśli.
- Życiowo, owszem. Planował nasze wspólne życie beze mnie. Totalnie zero poszanowania potrzeb czy też planów drugiej strony. O, na przykład coś takiego: stwierdził, że sprzedamy moje mieszkanie i zamieszkamy w Norze.
- No to faktycznie niezbyt dobrze o nim świadczy.
- Zresztą, co to jest za życie, kiedy dwójka osób ma zupełnie inne plany i pomysły na życie.
- Racja. A bywa i tak, że niektórzy są dobrymi aktorami i potrafią to wykorzystać, by zrujnować tę drugą osobę.
           Zapadło milczenie. Wypowiedziane przez nich słowa wisiały w powietrzu i powoli, z minuty na minutę, stawały się coraz większym ciężarem. Aby rozładować napięcie, Draco stwierdził, że opuści przedział i przejdzie się do toalety. Odłożył książkę i wyszedł, pozostawiając Hermionę samą. Młoda kobieta od razu podniosła wzrok.
           Rozejrzała się po pomieszczeniu. Zauważyła, że z pozostawionej przez Malfoya książki coś wystaje, jakaś grubsza kartka. Mając w pamięci wypowiedziane przez niego słowa, zagryzła wargi.
Ah ta ciekawość! Liczyła, że były Ślizgon nie zawróci. Podniosła się ze swojego miejsca. Zrobiła te dwa kroki do przodu i wyciągnęła rękę w stronę książki. Po chwili ją cofnęła. „To jego prywatne rzeczy, Hermiono!” krzyknęła w myślach. „Ale przecież... on wie o Ronie. Słyszał naszą rozmowę, teraz z nim nawet rozmawiałam... Zresztą, nie będzie wiedział” uspokoiła się.
           Zaczerpnęła powietrza i sięgnęła do książki. Powolnym ruchem, delikatnie, jakby obawiając się, że coś ulegnie zniszczeniu, wyciągnęła wystającą kartkę spomiędzy stron. To było zdjęcie. Można by powiedzieć, że najzwyklejsze zdjęcie na świecie. Jednak bohaterowie fotografii odbierali jej całą normalność. 
           Po lewej stronie stał Draco. Uśmiechnięty, roześmiany. Nawet z jego szarych oczu biło szczęście, zadowolenie. Ubrany był ciemnoszary garnitur z rozpiętą marynarką, pod nią miał białą koszulę. Do niego przytulała się młoda kobieta, ubrana w elegancką, czerwoną sukienkę, która podkreślała jej zgrabną sylwetkę. Brązowe włosy, rozjaśniane na końcach, były pofalowane. Delikatny makijaż jedynie mocniej eksponował śliczną twarz. To była piękna kobieta, jedna z tych, za którą każdy mężczyzna się obejrzy; powie, że wygląda idealnie w każdej sytuacji. Kobieta uśmiechała się szeroko, spoglądając na Malfoya.
           Hermiona skupiła się na twarzy byłego Ślizgona i była niemal pewna, że w jego spojrzeniu widzi coś, czego nigdy by nie podejrzewała – miłość. „Nie tylko ja przed czymś uciekam” - pomyślała.
           Pośpiesznie włożyła zdjęcie z powrotem do książki i usiadła na swoim miejscu. Kiedy Draco wrócił do przedziału, uśmiechnęła się do niego. Zdziwił się jej reakcją, ale odwzajemnił uśmiech.
***
           Ciepłe, jeszcze wakacyjne słońce, oświetlało mury Hogwartu oraz przylegające do niego błonia. Nie było ani jednego podmuchu wiatru, ani jeden liść na jakimkolwiek drzewie czy też krzewie nie zadrżał. Nie oznacza to jednak, że było upalnie - lekki, przyjemny chłód był wyczuwalny ze względu na bliskość Zakazanego Lasu.
           Hermiona spacerowała po błoniach, przymrużając oczy przed słońcem. Przeszło godzinę temu wyszła z zamku, aby odetchnąć i odpocząć. Była zmęczona całym dniem: rozmową z Ronaldem, podróżą do Hogwartu w towarzystwie Malfoya, rozpakowywaniem się w swoim pokoju i gabinecie.            Wciąż ciężko było jej się przyzwyczaić do tego, że przybyła do Hogwartu w roli nauczycielki a nie uczennicy. Jednak czuła się dobrze, oddalona od Londynu, od przeszłości i od Rona. Spacerując wokół zamku, uświadomiła sobie, że bez względu na to, jak potoczy się jej życie, nie będzie chciała wrócić do stolicy. Nieważne, czy będzie chciała kontynuować swoją karierę jako nauczycielka, czy postanowi pracować w inny sposób - na pewno nie będzie mieszkać w Londynie. Była tego pewna.
           Usiadła na jednej z ławek przy jeziorze. Promienie słońca oświetlało gładką taflę wody, a ona wystawiła twarz w kierunku słońca. “Jeszcze dwa tygodnie i zaczynam nowe życie” pomyślała, jednak po chwili uświadomiła sobie, że to już się zaczęło, że już od teraz żyje w nowy sposób, po swojemu, tak jak ona tego chce.
           Siedząc na ławce, wspominała liczne rozmowy z Harrym, które odbyła w tym miejscu ciągu sześciu lat nauki. Mało kto wiedział, że często wymykali się wspólnie z zamku, siadali nad jeziorem i trzymając kubki z herbatą, rozmawiali godzinami. O tych spotkaniach nie wiedział nawet Ron, a w dodatku nie była pewna, czy Harry kiedykolwiek powiedział o tym Ginny. Była to ich tajemnica, tylko ich spotkania, podczas których mogli mówić o wszystkim, zdradzać swoje najgłębsze obawy, sekrety i pragnienia. Zamknęła oczy i z uśmiechem wspominała minione lata.
           Nie wiedziała, że z okna szkoły ktoś ją obserwuje. A nawet, gdyby się tego domyślała, nigdy nie zgadłaby, kto nie spuszcza z niej wzroku. Tym obserwatorem, który patrzył na nią bezustannie, był Draco. Zauważył szatynkę, gdy powoli kierowała się w stronę ławki. Chociaż na początku chciał odwrócić od niej wzrok, nie mógł. Nie mógł wytłumaczyć sobie, co takiego przykuwa jego uwagę. W czasie podróży zauważył, że im dalej od Londynu, tym Granger jest lżej. Na dworcu, zwłaszcza po rozmowie z rudzielcem, wyglądała, jakby nosiła ogromny ciężar na swoich plecach. W miarę jak mijały minuty, pokonywali kolejne kilometry, ciężar jakby malał. Zdziwił się, że to zauważył - była to niewielka zmiana. W jej sposobie siedzenia, mówienia i przede wszystkim w oczach.
- Dlaczego to mnie tak interesuje? - zapytał samego siebie.
Przecież nie powinien w ogóle na nią zwracać uwagi. Chciał powrócić do przerwanego rozpakowywania się, ale nie mógł. Chciał wyjść, również pooddychać świeżym powietrzem, posiedzieć w słońcu i… tak, porozmawiać z nią. Czemu dążył do rozmowy z Granger? Nic ich nie łączyło, oprócz tego, że obydwoje zaczynali pracę w Hogwarcie. Przeniósł spojrzenie z błoni na swoje ręce, w których trzymał dwa podręczniki. Odłożył je na parapet, odwrócił się na pięcie i wyszedł z pokoju.
***
           Hermiona wyczuła jego obecność, chociaż go nie widziała. Po prostu nagle poczuła, że za jej plecami ktoś stoi i wiedziała, że to jest Malfoy.
- Można się dosiąść? - zapytał, zatrzymując się przed nią. Zanim odpowiedziała, otworzyła oczy i przez kilka sekund patrzyła na niego, jakby się zastanawiała nad odpowiedzią. Ale tak naprawdę od razu wiedziała, jak będzie ona brzmieć.
- Proszę, siadaj. Jak tam rozpakowywanie i zagospodarowywanie pokoju ci idzie? - spytała, gdy usiadł obok niej.
- Jest w trakcie, przerwałem na chwilę, aby skorzystać ze słońca. A gdy wyszedłem z zamku, zobaczyłem, że tu siedzisz, więc zdecydowałem się podejść.
- Ty i korzystanie ze słońca? - zaśmiała się, a on razem z nią. - Też przerwałam rozpakowywanie. Zawsze lubiłam tutaj siadać, zwłaszcza z Harrym. Tak w ogóle, to chciałabym ci podziękować.
- Za co? - nie ukrywał swojego zdziwienia.
- Za twoje pojawienie się na peronie, tuż po tym, jak Ron sobie poszedł.
- Hm, tak naprawdę, to stałem w drzwiach pociągu już trochę wcześniej. Słyszałem, jak nazywa mnie gadem, bo to chyba o mnie mówił – uśmiechnął się chłodno. - Chyba chciał jeszcze kilka rzeczy powiedzieć, ale moja obecność pewnie pozbawiła go resztek odwagi.
- Oh. Ale mimo wszystko i tak dzięki. I tak w ogóle, to... - przerwała. Nie wiedziała, czy jej pomysł jest dobry, czy się nie zbłaźni i nie wygłupi.
- To co?
- Tak sobie myślałam, że... - zaczerpnęła powietrza. - Nie wiem, dlaczego mam problemy z wypowiadaniem się w tej chwili. Wydaje mi się, że obydwoje zaczynamy nowe życie. Między nami było różnie, ale... nie powinniśmy chyba skakać sobie do gardeł w trakcie roku, zwłaszcza, że potrafimy, o dziwo, ze sobą trochę rozmawiać.
- O dziwo, jakoś nam to wychodzi – przyznał jej rację. - Co proponujesz?
Spojrzała na niego i wyciągnęła rękę, uśmiechając się.
- Zacznijmy znajomość od białej, czystej karty. Jestem Hermiona.
- Draco – uścisnęli sobie dłonie. - Uprzedzam, jestem skomplikowanym mężczyzną.
- A ja jestem skomplikowaną kobietą.
           Po tych słowach zaczęli się śmiać, a w głowie Hermiony pojawiło się jedno pytanie: dlaczego się na to odważyła?
 Cześć! :) Myślę, że może uda mi się wrócić do bardziej regularnego pisania. Ten rozdział powstawał w bólach i z przerwami, a w końcu gdy prawie w całości go napisałam - straciłam go i musiałam zacząć od nowa. Przerwy były spowodowane przeprowadzką, brakiem internetu przez miesiąc, skupieniem się na swoim życiu, kilkudniowym wyjazdem do Budapesztu, który zmienił moje życie, a raczej związek (powiedziałam "tak!" na chyba najpiękniejsze pytanie na świecie !!!!). Mam nadzieję, że nowa energie, siły, motywacje i częstsze pojawianie się weny, utrzyma się długo :) Ściskam!

3 komentarze:

  1. Nie wiem dlaczego Hermiona strasznie mnie denerwuje. Piszę o całokształcie bo przeczytałam wszystko po kolei. Oczywiście, że nie uważam że Ron zachowywał się w porządku co to to nie ale Hermiona była tak oschła i wredna że i mi wreszcie nerwy by puściły. Zmieniła się i dla mnie wcale nie na lepsze. Draco to dla mnie trochę taka klucha, nie lubię go takiego. Kurcze, chyba mam dzisiaj jakiś gorszy dzień, że wszystko mnie drażni. Wiadomo nie od razu Kraków zbudowano i na pewno za każdym razem rozdział będzie lepszy. Nie mówię że jest jakoś źle ale trzeba jeszcze kilka rzeczy poprawić. Ale ogólnie historia jest interesująca i mnie zaciekawila jak to się dalej potoczy. No i kolejny minus rozdziały mają taką dużą przerwę że właśnie zapomiałam o czym była ta historia i musiałam przeczytać ją od nowa. Czekam na kolejny rozdział z nadzieją, że pojawi się szybciej

    OdpowiedzUsuń
  2. Gratuluję podjęcia odważnej życiowej decyzji :-D co do opowiadania to przeczytałam wszystko i stwierdzam że zostaję i będę czekać z niecierpliwością na następny rozdział. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

  3. Cześć!

    Na Twoim blogu od bardzo dawna nie pojawił się żaden post. Z racji tego zostaje on przeniesiony do podstrony "Zawieszone". Kiedy opublikujesz już następny rozdział, powiadom nas o tym, a ponownie zostanie on dodany do aktualnych opowiadań.

    Pozdrawiamy,

    Administratorki Katalogu Granger

    OdpowiedzUsuń

Mia land-of-grafic